on the route of the 119 bus
wtorek, 06 stycznia 2009
Long Hai - Nha Trang, cz. 3

Gdzie spędziliśmy noc po całym dniu podróży z Long Hai? Nie mam pojęcia, moje notatki milczą na ten temat. Może w Phan Thiet? Bardzo możliwe. Przez nieoczekiwane problemy techniczne (przede wszystkim te przebite opony!) tempo naszej podróży nie było takie, jak tego oczekiwaliśmy. Momentami odnosimy też z Jasiem wrażenie, że sam Bob specjalnie nas hamuje; pamiętacie te częste postoje albo popołudnie spędzone na basenie? To właśnie jego pomysł. Może liczył na to, że zmienimy plany, rozmyślimy się i zaplanowana przez nas podróż z Sajgonu do Hanoi przerodzi się w raptem kilkudniową wycieczkę? Możliwe... równie możliwe jak to, że tamtej nocy spaliśmy w Phan Thiet. Jak było naprawdę - tego się już nie dowiemy. A następnego dnia szybkie śniadanie, kawa i znów w drogę.

 

Krajobraz staje się coraz bardziej urozmaicony. Kształtem i anteną jakiegoś przekaźnika ta góra z daleka bradzo przypomina... dolnośląską Ślężę.

 

 

 

Południowy odpoczynek w przydrożnej "knajpce", na dodatek z "polskim" akcentem :-)

 

Hamak. Właściwie nie wiem, dlaczego wcześniej nie zwróciłem Waszej uwagi na to akcesorium, będące niemalże zawsze obowiązkowym wyposażeniem przydrożnych "zajazdów". Wierzcie mi, to prawdziwa rozkosz w trzydziestostopniowym upale wyciągnąć się w ocienionym hamaku ze szklanką Saigon Bia z lodem w dłoni...

 

A Bob jak zwykle przy takich okazjach "robi politykę".

Dziewczyna po prawej ma na sobie Ao Dai - tradycyjny kobiecy strój wietnamski. Obcisła, przylegająca do ciała górna część z długimi, wysoko rozcinanymi połami i luźne, wygodne spodnie. Materiał: cieniutki, półprzezroczysty jedwab. Całość robi naprawdę piorunujące wrażenie... Chociaż może niekoniecznie na rowerze.

Na zdjęciu poniżej widać cmentarz. Tak właśnie wyglądają miejsca wiecznego spoczynku na wietnamskiej prowincji. Nieogrodzone, z chaotycznie i stosunkowo rzadko rozrzuconymi nagrobkami, zdarza się, że pasą się na nich gospodarskie zwierzęta. Częstym widokiem są też pojedyncze groby przy chatach lub na miedzach odzielających przylegające do domostw pola. Pochowani leżą tam, gdzie żyli i pracowali. Memento mori dla żyjących i element etosu człowieka żyjącego z roli - tak to do mnie przemawia.

A na horyzoncie widać już góry:

Niemal symboliczny obrazek - zepsuty radziecki Kamaz wieziony przez starego, amerykańskiego truck'a:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

c.d.n.

 

16:10, szybkiparowozgna , Azja
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 106